Kancelaria w mediach
Streszczenia wybranych artykułów prasowych o Kancelarii i jej zespole.
„Nowy WKS Zawisza S.A.” – Gazeta Wyborcza Bydgoszcz 17.06.2009
Prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowski podpisał dokumenty powołujące spółkę WKS Zawisza S.A. Kapitał założycielski nowego podmiotu wynosi 1 milion 550 tysięcy złotych, a jego głównym udziałowcem (98% akcji) będzie Bydgoszcz. Zastępca prezydenta miasta Maciej Grześkowiak powiedział, że jest to początek budowy wielkiej piłki na Zawiszy. O tym czy spółka zacznie działać będzie wiadomo za kilka dni, kiedy zbierze się walne zgromadzenie Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, które ma zdecydować o tym czy budować spółkę z miastem. Jeżeli decyzja będzie pozytywna, dwa dni później Rada Miasta będzie mogła powołać nowy podmiot. Mecenas Jacek Masiota, który jest jednym z twórców spółki i niemal pewnym kandydatem miasta do objęcia funkcji przewodniczącego rady nadzorczej, zapowiedział, że nowemu klubowi będzie bardzo zależeć na budowaniu pozytywnych relacji z kibicami. Jacek Masiota, który jest także prawnikiem poznańskiego Lecha chce, aby współpraca z fanami Zawiszy układała się tak samo dobrze jak ma to miejsce w przypadku drużyny z Poznania. Mecenas Masiota dodał, że gdy tylko 24 czerwca spółka ostatecznie powstanie, od razu zostaną podjęte czynności rejestracyjne w Krajowym Rejestrze Sądowym, prawnik wyraził też nadzieję, że uda się załatwić wszystkie formalności jeszcze przed startem rozgrywek. Przyszły przewodniczący rady nadzorczej WKS Zawisza, wyraził tez przekonanie, iż jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, to w ciągu 3-4 lat w Bydgoszczy powstanie silny zespół o stabilnych podstawach finansowych. Wciąż nie wiadomo natomiast, kto zostanie prezesem nowej spółki. Wśród kandydatów wymieniani są Piotr Bulikowski i Dariusz Pasieka, byli zawodnicy Zawiszy. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie bydgoski ratusz.
„Nowy WKS Zawisza S.A.” – Gazeta Wyborcza Bydgoszcz 17.06.2009
Prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowski podpisał dokumenty powołujące spółkę WKS Zawisza S.A. Kapitał założycielski nowego podmiotu wynosi 1 milion 550 tysięcy złotych, a jego głównym udziałowcem (98% akcji) będzie Bydgoszcz. Zastępca prezydenta miasta Maciej Grześkowiak powiedział, że jest to początek budowy wielkiej piłki na Zawiszy. O tym czy spółka zacznie działać będzie wiadomo za kilka dni, kiedy zbierze się walne zgromadzenie Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, które ma zdecydować o tym czy budować spółkę z miastem. Jeżeli decyzja będzie pozytywna, dwa dni później Rada Miasta będzie mogła powołać nowy podmiot. Mecenas Jacek Masiota, który jest jednym z twórców spółki i niemal pewnym kandydatem miasta do objęcia funkcji przewodniczącego rady nadzorczej, zapowiedział, że nowemu klubowi będzie bardzo zależeć na budowaniu pozytywnych relacji z kibicami. Jacek Masiota, który jest także prawnikiem poznańskiego Lecha chce, aby współpraca z fanami Zawiszy układała się tak samo dobrze jak ma to miejsce w przypadku drużyny z Poznania. Mecenas Masiota dodał, że gdy tylko 24 czerwca spółka ostatecznie powstanie, od razu zostaną podjęte czynności rejestracyjne w Krajowym Rejestrze Sądowym, prawnik wyraził też nadzieję, że uda się załatwić wszystkie formalności jeszcze przed startem rozgrywek. Przyszły przewodniczący rady nadzorczej WKS Zawisza, wyraził tez przekonanie, iż jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, to w ciągu 3-4 lat w Bydgoszczy powstanie silny zespół o stabilnych podstawach finansowych. Wciąż nie wiadomo natomiast, kto zostanie prezesem nowej spółki. Wśród kandydatów wymieniani są Piotr Bulikowski i Dariusz Pasieka, byli zawodnicy Zawiszy. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie bydgoski ratusz.
„Klub z marką” – Magazyn Kolejorz numer 4 (czerwiec 2009)
Z Konradem Klechą, prawnikiem kierującym pracą Departamentu Sportu w kancelarii Masiota i Wspólnicy rozmawia Józef Djaczenko
Kto jest właścicielem marki „Lech Poznań?”
– Jej właścicielem jest spółka akcyjna KKS Lech Poznań. Prawa do marki nabyła dokładnie trzy lata temu – w maju 2006 roku.
Czy ktokolwiek poza klubem ma prawo używania jego marki?
– Tylko osoby, które nabyły od klubu licencję lub otrzymały pisemną zgodę. Posługiwanie się firmą „KKS Lech Poznań SA”, „Lech Poznań”, „KKS Lech” lub zastrzeżonymi znakami towarowymi spółki stanowi naruszenie jej praw.
Słowo „Lech” nie powstało w 1922 roku, lecz znacznie wcześniej. Mamy most Lecha, piwo Lech, osiedle Lecha (nie tylko w Poznaniu), kilka klubów sportowych o tej nazwie. Gdyby ktoś dziś chciał skorzystać z tego słowa przy wyborze nazwy swej firmy, powołując się na legendę o Lechu, Czechu i Rusie, nie wszedłby w konflikt z KKS Lech Poznań SA?
– Nie, ponieważ marką naszego klubu nie jest jedno słowo „Lech”. Powszechność tego słowa wyklucza nadanie mu prawa ochronnego. Podobnie jest ze słowem „Wisła”, czy „Polonia”. W Anglii występuje co najmniej kilka klubów ze słowem „United” w nazwie. Dla kibica nie stanowi jednak żadnego problemu odróżnienie marek sportowych. Aby dobrze zrozumieć ten problem, trzeba koncentrować się na odpowiedzi, czym jest marka. Otóż jest to zbiór praw, których właścicielem jest klub, będących nośnikami pozytywnych cech, przypisywanych mu przez odpowiednio dużą grupę osób przekonanych o istnieniu tych cech w oparciu o swoje trwałe, niezmienne i subiektywne oceny. Kibic Lecha Poznań bez problemu utożsamia się z klubem o niebiesko-białych barwach, nie pomyli się. Co innego, gdy w jednym mieście działa więcej niż jeden klub sportowy z tą samą nazwą. Tak jest we Wrocławiu (Śląsk), w Bydgoszczy (Zawisza). Ile jest warta marka Lech? Czy można to w sposób w miarę obiektywny zmierzyć? – Nie wiem, ile jest warta, nie jestem specjalistą z tej dziedziny, ale oczywiście istnieją obiektywne metody obliczania wartości praw do marki. Wykorzystano je na przykład w 2006 roku, gdy nabywano od WKP Lech Poznań prawa do marki Lech Poznań. Gdyby podobną transakcję przeprowadzić dziś, gdy Lech pokazał się w Europie, ewentualny nabywca musiałby zapłacić więcej? Czy po sportowych sukcesach Lecha materialna wartość jego marki wzrosła? – W moim przekonaniu jest ona znacząco wyższa od tej z roku 2006 i to nie tylko z powodu sukcesów sportowych. Zarząd i pracownicy klubu i my jako Kancelaria włożyliśmy ogromny nakład pracy i pieniędzy przez trzy lata, aby uporządkować sprawy związane z prawami do marki Lech Poznań. Gdy w 2006 roku pojechałem na Bułgarską, sytuacja prawna była zła. Nie było właściwej kontroli nad prawami do nazw Lech Poznań lub Kolejorz.Znaki towarowe były chronione tylko na papierze, istniał duży problem z domenami internetowymi, a inżynieria marki całkowicie oderwana była od podstaw prawnych. Dla sponsora oznaczało to, że dostaje „towar wybrakowany”, niekompletny, o niskiej wartości. Obecnie marketing Lecha Poznań działa w ścisłej współpracy z prawnikami. Prawa licencyjne zawsze są sprawdzane pod kątem ochrony marki. Gwarancja wyłączności do określonych praw udzielanych przez Lech Poznań sprawia, iż sponsorzy dostają usługę najwyższej jakości, a to przekłada się na wartość marki w równym stopniu jak wyniki sportowe.
O barażach cicho ale są wreszcie urlopy” – Dziennik Polski 18.06.2009
Nie wiadomo na razie, jakie drużyny zagrają w barażach o udział w ekstraklasie i kto spadnie do pierwszej ligi w przyszłym sezonie rozgrywek. Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ łódzki Widzew może zostać zdegradowany za korupcję, a ŁKS nie dostał licencji na grę w ekstraklasie. W tej chwili sprawami obu klubów zajmuje się Wojewódzki Sąd Administracyjny oraz Trybunał Arbitrażowy PKOl. Rzecznik PZPN powiedział, że Związek zapoznał się już ze stanem prawnym spraw ŁKS-u i Widzewa, i żadne decyzje w sprawie klubów nie zapadną do momentu, aż przynajmniej jeden z sądów nie wypowie się w tej sprawie. Mecenas Jacek Masiota – szef rady nadzorczej Ekstraklasy S.A. powiedział, że jeśli sądy nie podejmą innej decyzji, to w najwyższej klasie rozgrywek nie zagrają łódzki Widzew oraz ŁKS. Jacek Masiota dodał także, że nie ma obaw o to, iż start rozgrywek w jakikolwiek sposób się opóźni. Do połowy lipca będzie dokładnie wiadomo, które drużyny spadają, a które powalczą w barażach. Baraż odbędzie się najpóźniej przed początkiem ligowych zmagań, czyli 1 sierpnia. Najbardziej zainteresowana przebiegiem tej sprawy jest prócz Widzewa i ŁKS-u jest także krakowska Cracovia. Drużyna ta – choć znalazła się na pozycji spadkowej, to dzięki eliminacji łódzkich zespołów, może zagrać w barażu o pozostanie w ekstraklasie. Na razie zawodnicy „Pasów” dostali wolne, jednak w pogotowiu czekają na ewentualny sygnał od trenera. Są już także w drużynie nowi zawodnicy – pomocnik Konrad Cebula i napastnik Jakub Grzegorzewski, którzy wrócili z wypożyczenia ze stali Stalowa Wola.
„Decydujący dzień” – Gazeta Pomorska 16.06.2009
Jacek Masiota potwierdził, iż dostał propozycję objęcia stanowiska przewodniczącego rady nadzorczej nowopowstającej spółki, która ma zarządzać drugoligową Zawiszą Bydgoszcz. Jak jednak podkreślił, nie zostały zakończone związane z tym sprawy proceduralne i nic ostatecznie nie jest w tej sprawie przesądzone. Do prac nad powstaniem nowej spółki zaprosił mecenasa Jacka Masiotę prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz. Powodem było to, iż pan Masiota ma duże doświadczenie związane z prowadzeniem spółek – jego kancelaria pracowała przy połączeniu poznańskiego Lecha z Amicą Wronki, a ostatnio także przy podobnej sprawie dotyczącej warszawskiej Polonii i grodziskiego Groclinu. Zdaniem prawnika, dopracowana jest już sprawa statutu nowej spółki, pozostała jedynie kwestia sprawdzenia zgodności tekstu z ustawą o samorządzie terytorialnym. Konkretnie chodzi o możliwość zawiązania spółki przez podmiot samorządowy ze stowarzyszeniem, nie będzie to jednak blokować dalszych prac nad powstaniem nowego organizmu. Zdaniem Masioty klucz do powołania nowej spółki znajduje się we współpracy samorządu ze Stowarzyszeniem Piłkarskim „Zawisza”. W opinii mecenasa Bydgoszcz, chociażby ze względu na swój potencjał czy urodę stadionu zasługuje nie tylko na klub drugoligowy, ale na drużynę grającą w najwyższej klasie rozgrywek. Jak wynika z wypowiedzi mecenasa, realne jest powołanie nowej spółki i rozpoczęcie działalności w ciągu miesiąca. Bardzo ważne będzie także uzyskanie zgody Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, który musi przyjąć nowy podmiot prawny w swoje struktury.
„Zawisza na pewno zasługuje na grę w ekstraklasie” – Gazeta Wyborcza Bydgoszcz 16.06.2009
Jacek Masiota przyznał, że dostał od władz Bydgoszczy propozycję zasiadania w radzie nadzorczej spółki tworzącej nowy klub Zawisza, ale objęcie funkcji przewodniczącego, uzależnił od akceptacji władz miasta dla swojej własnej koncepcji działań w tym podmiocie. Ze względu na swoje ogromne doświadczenie i znajomość prawa sportowego w kontekście ich zgodności z regulaminem PZPN, mecenas Masiota wcześniej doradzał miastu przy budowie nowej spółki. Prawnik brał wcześniej udział w pracach nad połączeniem Amiki Wronki z Lechem Poznań i nie ukrywa, że chciałby te doświadczenia przenieść do Bydgoszczy, zwłaszcza w kontekście mocnej współpracy z kibicami. Mecenas Masiota zadeklarował także, że mimo swoich licznych obowiązków (jest między innymi prawnikiem poznańskiego Lecha i szefem rady nadzorczej Ekstraklasy S.A.) z pewnością nie zabraknie mu czasu na pracę w Zawiszy. Mecenas podkreślił, że bardzo istotnymi atutami nowej spółki są nie tylko nowoczesny stadion, ale i wysoka frekwencja na trybunach. Zdaniem prawnika, przy dobrym prowadzeniu zespołu, nawet 40 do 50% przychodów klubu może pochodzić od kibiców. Kandydat na przewodniczącego rady nadzorczej w nowej Zawiszy przypomniał także, że doświadczenia innych klubów, na przykład z Wrocławia wskazują, iż podobne spółki mogą świetnie prosperować. Na pytanie o to, kto powinien zostać prezesem nowego podmiotu, mecenas wyraził przekonanie, że powinna to być osoba znająca się na prowadzeniu biznesu, niekoniecznie znająca się na piłce. Zwrócił też uwagę na nie można zbudować klubu bez współudziału przedstawiciela kibiców. Prawnik wskazał na fakt, iż w rozwoju klubu może pomóc inwestor, a żeby takiego pozyskać konieczna jest przejrzystość, którą zapewni właśnie nowopowstająca spółka. Prawnik przypomniał, iż jego zdaniem bydgoska Zawisza to klub o wielkich możliwościach. Wskazują na to potencjał miasta i regionu, a dobra organizacja może tylko pomóc.
„To Lech jest pokrzywdzony” Polska Gazeta Krakowska, 02.03.2009
Mecenas Jacek Masiota udzielił wywiadu dziennikowi Polska Gazeta Krakowska, w którym powiedział, iż KKS Lech Poznań nie może być obarczany jakimikolwiek zarzutami korupcyjnymi ciążącymi na dawnym klubie WKS Lech Poznań. Nowy Lech, zdaniem prawnika nie jest następcą prawnym WKS Lech Poznań, nie może zatem ponosić odpowiedzialności za działania zawodników dawnego, nieistniejącego już klubu. Mecenas Masiota podkreślił także, że podejrzani o działania korupcyjne są byli zawodnicy Piotr R. i Zbigniew W., a nie zarząd Lecha. Piłkarze ci działali we własnym imieniu, a klub nie może za ich działania odpowiadać. Na pytanie dziennikarza o aspekty moralne całej sprawy, mecenas Jacek Masiota odpowiedział, iż wszyscy w klubie są przygnębieni, zwłaszcza, że znane są zasługi Piotra R. dla poznańskiej drużyny. Władze Lecha chcą się z zawodnikiem spotkać, gdyż, zdaniem mecenasa przed rzucaniem oskarżeń potrzebna jest w tej sprawie rozmowa. Na ostatnie pytanie dziennikarza, o odpowiedzialność KKS Lech Poznań za ewentualne działania korupcyjne piłkarzy Amiki Wronki, mecenas Masiota odpowiedział, że z punktu widzenia formalnego klub będzie za te nieprawidłowości odpowiadać.
„Ranking kancelarii prawniczych” Rzeczpospolita, 17.04.2009
Dziennik Rzeczpospolita opublikował ranking najlepszych wielkopolskich kancelarii prawniczych. Na pierwszym miejscu zestawienia znalazła się kancelaria Skoczyński, Wachowiak i Strykowski, zatrudniająca dziewiętnastu adwokatów i radców prawnych, a w sumie ponad czterdziestu prawników. Wysoką, ósmą pozycję zajęła poznańska kancelaria Masiota i Wspólnicy, dla której pracuje piętnastu prawników, z czego sześciu to adwokaci i radcy prawni.
„Kolejarz spokojny, bo nie będzie degradacji” Polska Gazeta Krakowska, 02.06.2009
Dziennik Polska Gazeta Krakowska przypomniał o sprawie domniemanej korupcji wśród zawodników WKS Lech Poznań, która miała miejsce w sezonie 2003/2004. Mecenas Jacek Masiota, obecny prawnik klubu zapowiedział, że jego drużyny z ekstraklasy karnie usunąć nie można, gdyż nie jest ona prawną kontynuacją dawnego, nieistniejącego już Lecha Poznań. Masiota przypomniał, że obecny klub działa na licencji Amiki Wronki. Prawnik powiedział też, że reguluje to uchwała PZPN, zatwierdzona przez UEFA. Podobnego zdania jest Wojciech Petkowicz, prokurator PZPN, który inicjuje działania dyscyplinarne przeciwko klubom. Nie widzi on możliwości degradacji Lecha Poznań. Zdaniem Petkowicza, najpierw należy ustalić ewentualny związek między działaniami piłkarzy i zarządu klubu, jeśli jednak zawodnik działał samodzielnie, to szkodził własnej drużynie, tym bardziej karanie za to całego klubu byłoby niewłaściwe. Mecenas Masiota rozważa złożenie do Wydziału Dyscypliny PZPN wniosku o samooskarżenie. Zdaniem prawnika KKS Lech, nie ma to nic wspólnego z dobrowolnym poddaniem się karze, jest natomiast drogą do uzyskania opinii Wydziału Dyscypliny na temat tego jak jego członkowie interpretują status prawny obecnego Lecha Poznań. Przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN Artur Jędrych ocenił, że szykuje się skomplikowany spór prawny.
„PZPN nie będzie kradł” Super Express, 30.06.2009
Super Express przypomniał sprawę pieniędzy, które zdaniem gazety powinny otrzymywać małe kluby przy okazji transferów wychowanych przez nie zawodników. Gazeta podkreśliła, że do tej pory zagraniczne drużyny albo nie płaciły nic, albo też przekazywały pieniądze do PZPN. Z pomocą przyszedł w tej sprawie mecenas Jacek Masiota, który jeszcze w ramach kancelarii adwokackiej wywalczył należne zespołom pieniądze. W sumie 800 tysięcy euro wpłynęło na konta wielu mniejszych klubów piłkarskich - Warta Poznań dostała swoja część za Żurawskiego a bramkarska szkółka z Szamotuł za Fabiańskiego. Mecenas Masiota, który po wejściu do PZPN nie zapomniał o małych klubach, powiedział dziennikowi, że udało się przekonać Związek, iż uchwała chroniąca małe kluby jest niezbędna. Jak się klubowi coś należy, to pieniądze dostanie – zapewnił mecenas Masiota.
PZPN nie potrafi wykorzystać koniunktury na futbol, Przegląd Sportowy 7.11.2009,
Jacek Masiota, Członek Rady Nadzorczej Ekstraklasa SA i Zarządu PZPN
Marcin Kalita - redaktor naczelny "Przeglądu Sportowego" rozpoczynając debatę o problemach polskiej piłki stwierdził, iż "krajobraz polskiego futbolu u schyłku 2009 roku wygląda tragicznie i nie trzeba tego nikomu udowadniać". Taka wizja rzeczywistości piłkarskiej dominuje w mediach, jednak zauważmy, że dotyczy ona wyłącznie wyników sportowych.
Zapomina się przy tym, że w ostatnich latach infrastruktura oraz otoczenie biznesowe polskiej piłki uległo i ulega zasadniczej przemianie. Budowane jest dziewięć nowoczesnych stadionów, dynamicznie rosną wpływy klubów ekstraklasy z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych, powstają tysiące boisk w ramach rządowego programu „Orlik 2012", powstaje infrastruktura - nie tylko sportowa - w związku z organizacją EURO 2012. Można nawet stwierdzić, wbrew fatalnym wynikom, iż w gospodarce mamy do czynienia z koniunkturą na futbol. W dodatku wszystko wskazuje na to, iż będzie ona trwać przynajmniej do 2012 roku.
Niezależnie można jednak zaobserwować dekoniunkturę w zarządzaniu piłką nożną - prokuratura nadal stawia zarzuty sędziom, piłkarzom, działaczom, a według znawców tematu, procedury prokuratorskie i sądowe nie zostaną zakończone wcześniej niż za kilka lat. Brak jakiegokolwiek mądrego scentralizowanego systemu szkolenia młodzieży i co wydaje się najistotniejsze brak właściwego szkolenia trenerów.
PZPN postrzegany jest jako organizacja skorumpowana i niewydolna, o której w towarzystwie wypada mówić wyłącznie źle. Związek nie jest akceptowany przez kibiców i tym samym często negatywnie oceniany przez sponsorów. Mamy zatem sytuację w której pomimo trwania koniunktury gospodarczej, jej pozytywne skutki są wykorzystywane jedynie przez nieliczne kluby ekstraklasy, zaś jej dobrodziejstwa nie docierają tam, gdzie odpowiedzialny za ich wykorzystanie jest Polski Związek Piłki Nożnej - do klubów niższych lig oraz przede wszystkim do osób, które powinny dbać o przyszłość tej dyscypliny sportu: młodych trenerów i piłkarzy. Co należy zrobić, aby sytuację zmienić, by w pełni wykorzystać dobre warunki do rozwoju sportu i najistotniejsze - kto jest w stanie to zrobić? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta. Tylko politycy oraz PZPN są władni, aby zmienić tę sytuację.
Czego zatem należałoby domagać się od rządzących? W pierwszej kolejności uchwalenia projektu ustawy o sporcie ostatnio przygotowanego przez Ministerstwo Sportu. Uchwała ta jasno określa relacje między samorządem terytorialnym (największym donatorem sportu w Polsce), a klubami sportowymi. Ponadto ustawodawca powinien zastanowić się nad legalizacją i opodatkowaniem zakładów sportowych w Internecie. Sport, który w Polsce nie korzysta z jakichkolwiek ulg czy zwolnień podatkowych powinien być sponsorowany przez tych przedsiębiorców, którzy widzą w tym korzyść marketingową (branża piwna i zakłady sportowe). Jak do tej pory Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym zakłady sportowe w Internecie są zdelegalizowane i nieopodatkowane. Warto też zauważyć, iż opłaty z tytułu wykorzystywania nazw klubów przez bukmacherów są w Europie trzecim komercyjnym źródłem finansowania sportu. W Polsce na skutek braku odpowiednich regulacji ustawowych wpływy te są zdecydowanie mniejsze.
Czego można oczekiwać od PZPN? Tutaj odpowiedź jest już nieco bardziej skomplikowana. Z pewnością powinniśmy oczekiwać, iż rzecznik prasowy PZPN nie powinien nazywać dziennikarzy ch... Równie cenne byłoby unikanie obrażania przez jednego z prezesów PZPN sponsora kadry narodowej i oskarżania go o „wyprowadzanie dewiz" zagranicę. Zdecydowanie ważniejsze jest jednak, aby zmienić związek systemowo, nie niszcząc tego, co funkcjonuje dobrze, a zmieniając jedynie to co patologiczne.
W okręgowych związkach piłki nożnej jest wielu ludzi, którzy otrzymując małe wynagrodzenie, organizują i zarządzają rozgrywkami piłkarskimi począwszy od C klasy, a skończywszy na III lidze. Są oni niezastąpieni, brak jest bowiem chętnych młodych ludzi, którzy za podobnie marne wynagrodzenie zgodziliby się pracować w imię miłości do sportu. Nie brakuje również w samym Zarządzie PZPN osób, które dostrzegają konieczność zmian i co istotniejsze, dają temu wyraz podczas głosowań zmieniających strukturę PZPN. Co zatem należy zmienić?
Budżet. Zdecydowanie większe sumy skierować do sportu młodzieżowego. PZPN musi pamiętać, że jest organizacją dysponującą 60 milionami złotych. Niech stosuje wzorce takich federacji, których budżet jest zbliżony do naszego. Nieograniczone wydatki administracyjne i umowy zlecenia z członkami zarządu powodują bowiem odpływ pieniędzy od statutowych sportowych zadań PZPN.
Zarządzanie. Wydaje się, że jest to obecnie największy problem PZPN. Funkcjonowanie olbrzymiej liczby komisji - często kilkunastoosobowych - w tym o nazwach często wprost z prozy Orwella (np. Komisja Wysokiego Wyczynu) rozmywa odpowiedzialność ludzi, którzy realnie mają wpływ na działanie związku - np. dyrektora sportowego PZPN - i co równie istotnie, znacząco zwiększa koszty funkcjonowania związku. Ponadto o powierzaniu odpowiedzialnych funkcji powinny decydować kompetencje, a nie bliskość relacji osobistych z szefami poszczególnych komórek. Osoby odpowiedzialne za sprzedaż praw telewizyjnych czy marketingowych powinny dysponować wiedzą specjalistyczną tak, aby stać się partnerem dla potencjalnego nabywcy tych praw. Trudno zaś przypuszczać, iż przy ostatniej sprzedaży tych praw prezesi PZPN, nie zlecając jakichkolwiek wycen, ekspertyz, czy nie zatrudniając doradców, dysponowali taką samą wiedzą jak zarząd międzynarodowej korporacji specjalizującej się w handlu tymi prawami.
Ludzi. Słychać nawoływania do zmiany prezesa PZPN. Padają kolejne kandydatury. Niewiele to jednak by dało, bowiem realną władzą w PZPN są okręgowe związki piłki nożnej i to one de facto decydują o wyborze prezesa. On zaś, bez wsparcia członków zarządu, najczęściej właśnie samych prezesów OZPN-ów, nie będzie w stanie przeprowadzić jakichkolwiek zmian systemowych, a te uważam za najistotniejsze.
Podsumowując: szanse na przeprowadzenie zmian systemowych w PZPN będzie miał taki prezes, który dysponował będzie kompetencjami, dobrymi stosunkami z mediami oraz będzie miał za sobą także poparcie związków okręgowych i kibiców.